Emisja – absorpcja – czynnik naturalny; sama emisja – czynnik antropogeniczny

Emisja – absorpcja, emisja – absorpcja, emisja – absorpcja…itd…itd. Tak funkcjonuje obieg węgla w naturze. Wprawdzie nieco absorpcja jest wyższa od emisji, ale i tak bilans węglowy równoważy się, A dokładniej. Oceany emitują 90,6 mld ton, ale pochłaniają 92,2 mld ton. Natomiast rośliny i gleby emitują 119,6 mld ton, ale pochłaniają 122,6 mld ton. Jednakże ludzie tylko i wyłącznie emitują. W ciągu roku szacunkowo wysyłają do atmosfery i oceanów 36 mld ton CO2. A dokładniej, sumaryczne emisje samego węgla jako pierwiastka przebiegają tak: 8,5 mld ton pochodzi ze spalania paliw kopalnych i produkcji cementu, a 1,6 mld ton – z wylesiania i z osuszania obszarów bagiennych. Ogólnie w przeliczeniu procentowym natura emituje i pochłania 95 % CO2, a ludzie tylko emitują 5 %. Emisja…emisja…emisja…aż do rozmontowania systemu klimatycznego. Jak to zrozumieć? Można zademonstrować proste ćwiczenie.

  1. Stan atmosfery jest niewysycony.

Przypuśćmy jest rok 1750. Osoba A wrzuca do wielkiego słoja 100 kulek, natomiast osoba B wyjmuje je. I tak w kółko. Co widzimy? Bilans kulkowy (węglowy) wychodzi na zero.

Mamy rok 1800. I znowu osoba A wrzuca 100 kulek, a osoba B wyjmuje je. I tak dalej. I znowu bilans kulkowy (węglowy) wychodzi na zero.

Wyjaśnienie klimatologiczne:

Przekładając na język klimatologiczny naturalny bilans węglowy jest mniej więcej zrównoważony. Gdyż to przyroda emituje (czyli wrzuca CO2 do atmosfery) i z drugiej strony absorbuje (czyli wyrzuca CO2 z atmosfery do oceanów, roślin i gleb). Podczas początkowego spalania paliw kopalnych do atmosfery niewysyconej powoli nieśmiało trafiają najmniejsze, potem mniejsze, następnie małe antropogeniczne koncentracje dwutlenku węgla, które wreszcie wysycają atmosferę. Na początku w atmosferze niewysyconej dwutlenkiem węgla, między latami 1750 a 1800 koncentracja CO2 prawdopodobnie nic nie znaczyła. Utrzymywała się być może między 278 a 280 ppm. Natomiast między 1800 a 1850 rokiem możliwe, że było już między 280 a 285 ppm. Dopiero po 1850 roku, po wysyceniu zaczęła rosnąć antropogeniczna koncentracja CO2.

  1. Stan atmosfery jest wysycony.

Mamy rok 1850. Osoba A wrzuca do wielkiego słoja 100 kulek, osoba B wyjmuje 100, ale osoba C dodatkowo wrzuca jedną kulkę. Bilans kulkowy (węglowy) już nie jest zrównoważony, gdyż w słoju zostaje jedna kulka.

Mamy rok 1900. Osoba A wrzuca znowu do wielkiego słoja 100 kulek, a osoba B wyjmuje te wrzucone 100 kulek. Jednak osoba C tym razem dorzuca dwie kulki. a więc bilans kulkowy (węglowy) jest jeszcze bardziej niezrównoważony. Uwaga! Tu jeszcze nie wiemy czy system kulkowy (węglowy) zareagował wykładniczo. Dowiemy się tego później.

Następnie mamy rok 1950. Osoba A wrzuca ponownie do wielkiego słoja 100 kulek, a osoba B wyjmuje te 100 z powrotem. Tymczasem osoba C tym razem wrzuca do słoja cztery kulki. a więc bilans kulkowy (węglowy) jest wyraźnie mocno niezrównoważony. Uwaga! I tutaj już wiemy, że system kulkowy (węglowy) zareagował wykładniczo. A więc, rośnie liczba kulek (koncentracji węgla) wykładniczo.

Tym razem mamy bliższy nam rok 2000. Osoba A znowu wrzuca do wielkiego słoja 100 kulek, a osoba B ponownie je wyjmuje. Ale osoba C dorzuca już aż 8 kulek. Bilans kulkowy (węglowy) jest mocno nadwyrężony i niestabilny. System kulkowy (węglowy) wyraźnie jest wykładniczy. Tak więc, liczba kulek (koncentracji CO2) podwoiła się jeszcze bardziej.

Ekstrapolując w przyszłość, obierzmy rok 2050. Osoba A znowuż wrzuca do wielkiego słoja 100 kulek, a osoba B wyjmuje je z powrotem. Ale osoba C wrzuca do słoja już kolejną podwojoną porcję – aż 16 kulek. Bilans kulkowy (węglowy) jest bardzo silnie zaburzony. System kulkowy (węglowy) rośnie wykładniczo. Liczba kulek (koncentracji CO2) jeszcze intensywniej podwoiła się.

Wyjaśnienie klimatologiczne:

Przekładając na język klimatologiczny naturalny bilans węglowy nie jest już zrównoważony. Przyroda tutaj cały czas emituje (czyli wrzuca CO2 do atmosfery) oraz z drugiej strony absorbuje (czyli wyrzuca CO2 z atmosfery do oceanów, roślin i gleb). Atmosfera jest już wysycona i antropogeniczna koncentracja dwutlenku węgla stopniowo zaczęła rosnąć. Oczywiście bez antropogenicznej absorpcji. Zaczęło się wpierw od najmniejszej ilości (odpowiadającej jednej kulce wrzuconej do słoja). W 1850 roku w atmosferze było 285.2 ppm. W 1900 roku w atmosferze było już 295.7 ppm. Przyrost w stosunku do 1850 roku wyniósł 10,5 ppm. (odpowiada to dwóm kulkom wrzuconym do słoja). W 1950 roku w atmosferze było 311.3 ppm. Przyrost w stosunku do 1900 roku wyniósł 15,6 ppm, a w stosunku do 1850 roku – 26.1 ppm (odpowiada to już czterem kulkom – a więc zaznaczony jest już wzrost wykładniczy). W 2000 roku w atmosferze było już 370.0 ppm. A więc, przyrost w stosunku do 1950 roku wyniósł już 58,7 ppm, do roku 1900 – 74,3 ppm, a do roku 1850 – 84,8 ppm (odpowiadało to w millenium – ośmiu kulkom). Ekstrapolując w przyszłość, w 2050 roku w atmosferze szacuje się, że będzie 486.2 ppm (a więc przekroczony zostanie zdecydowanie próg bezpieczeństwa klimatycznego – 450 ppm oraz zostanie zauważalnie przekroczona bezpieczna globalna temperatura 2 stopni Celsjusza). Przyrost w stosunku do 2000 roku ma wynieść aż 116.2 ppm, do roku 1950 – 174.9 ppm, do roku 1900 – 190.5 ppm i do roku 1850 – aż 201 ppm (odpowiada to wszystko 16 kulkom wrzuconym do słoja – podgrzewającym w ekspresowym tempie nasz klimat).

Jak widać wzrost wykładniczy koncentracji dwutlenku węgla początkowo był niewinnie mały. Potem przez jakiś czas średni. Następnie dziś już jest wielki. Aż w końcu stanie się mega-potężny, co przyczyni się do uruchomienia wielu niebezpiecznych dodatnich sprzężeń zwrotnych, jak np. uwolnienie hydratów metanu z podwodnych szelfów, z wiecznej zmarzliny oraz spod lądolodów Grenlandii i Antarktydy. Jeśli nie przejdziemy natychmiast na Odnawialne Źródła Energii będzie naprawdę niewesoło na planecie. Możemy katapultować klimat, już w XXII wieku, do czasów PETM (Paleoceńsko-Eoceńskiego Termicznego Maksimum).

Autor: Jacek Baraniak

Jestem z zamiłowania i z wykształcenia ekologiem, ale tylko z pasji miłośnikiem klimatologii. Obie nauki w szczególny sposób są podobne do siebie, gdyż ludzkość wywiera szczególny wpływ na Ziemię w obrębie tych dwóch dziedzin nauki. Dokonuje destrukcji zarówno względem środowiska przyrodniczego, jak i klimatu naszej planety. W szczególności obu tym dyscyplinom naukowym poświęcony jest ten blog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: