Przyroda emituje i absorbuje dwutlenek węgla, my go tylko emitujemy

Ciężki tok myślenia ogromnej liczby ludzi na świecie

Ogromna liczba ludzi nie rozumie jednej bardzo prostej rzeczy. Jaka jest różnica pomiędzy emisjami natury a ludzkości? Wszyscy zgadzamy się z tym, że natura o wiele rzędów więcej emituje niż cała cywilizacja, ale jest jeden ważny szczegół, o którym wielu ludzi nie wie albo nie chce dopuścić do swej świadomości, że natura nie tylko emituje, ale i pochłania dwutlenek węgla. I zamiast próbować dociekać prawdy naukowej, z góry tacy ignoranci zakładają jakieś wymyślone przez siebie tezy pseudonaukowe. Najczęściej propagowane przez think tanki sponsorowane przez największe paliwowo-energetyczne koncerny świata, których celem jest dezinformowanie jak największej liczby ludzi na świecie. Można dojść do jednego wniosku, że jak czegoś zwykli zjadacze chleba kompletnie nie rozumieją do końca, to wielu z nich w irracjonalny sposób zaprzecza prawdziwym faktom naukowym, zwłaszcza gdy ta „niewygodna prawda” nie pasuje do ich politycznych światopoglądów.

Emisje i absorpcje – natura. Tylko emisje – ludzkość

No właśnie. Bo zasadniczym gazem cieplarnianym odpowiadającym za antropogeniczne ocieplenie klimatu jest powszechny w przyrodzie dwutlenek węgla. Pozostałe mają bardzo znikomy wpływ. Na razie. W najgorszych scenariuszach emisji CO2 w przyszłości, może do dwutlenku węgla dołączyć również reaktywny metan (CH4). Już teraz bardzo powoli ulatnia się on z wiecznej zmarzliny na Syberii, w Kanadzie i na Alasce, z podwodnych klatratów na szelfach kontynentalnych Morza Łaptiewów i Wschodniosyberyjskiego, a nawet ostatnie badania wskazują, że wkrótce spod samych lądolodów Grenlandii i Antarktydy zacznie przniekać do atmosfery. Póki co jednak rządzi dwutlenek węgla.

Jak widać, trzeba powtarzać za każdym razem w kółko wszystkim sceptykom i denialistom, że wprawdzie natura (biosfera, oceany i gleby) emituje aż 95 % CO2 do atmosfery, ale również nie należy o tym zapominać nigdy, że również te emisje pochłania. Ba, nawet więcej pochłania niż emituje dwutlenku węgla. Dokładniej. W odniesieniu do samego węgla. Oceany emitują 90,6 mld ton, a pochłaniają 92,2 mld ton. Biosfera i gleby emitują 119,6 mld ton, a pochłaniają 122,6 mld ton. A ludzkość?! Ludzkość tylko i wyłącznie emituje dwutlenek węgla, prosto do atmosfery i oceanów. I tylko około 5 %. A tu w odniesieniu do samego węgla. Ze spalania paliw kopalnych i produkcji cementu wychodzi 8,5 mld ton, a z wylesiania i osuszania obszarów bagiennych wychodzi 1,6 mld ton. My cały czas ładujemy do naturalnego cyklu węglowego stale rosnącą nadwyżkę tego gazu. Właśnie te słynne 5 %. Jest to non stop rosnąca w wykładniczym tempie koncentracja CO2, która co roku już przyrasta o 2,5 ppm.

Rysunek 5. Cykl węglowy. Zawartości węgla w poszczególnych „rezerwuarach” oraz roczne przepływy są podane w miliardach ton węgla (czyli w gigatonach GtC). Uwaga: wartości dotyczą węgla, aby przeliczyć je na ilości CO2, należy je przemnożyć przez 3,66 (stosunek masy molowej CO2 - 44g/mol i węgla - 12g/mol). Źródło: The Carbon Cycle, Earth ObservatoryNASAThe Carbon CycleEarth Observatory, NASA 2011, Global Carbon Dioxide Emissions from Fossil-Fuel Combustion and Cement Manufacture, CDIAC. Na wykresie została zaktualizowana ilość naszych rocznych emisji, która od czasu wykonania analizy w latach 90-tych XX wieku wzrosła z 5,5 do 9 mld ton (a właściwie już do 10 mld ton).

Bilans zerowy naturalnych emisji i absorpcji przed rewolucją przemysłową

W czasach przedprzemysłowych stężenie roczne dwutlenku węgla wynosiło około 278 ppm. I ten stan utrzymywał się nawet przez kilka stuleci, jak nie do najgorętszych lat z Optimum Holoceńskiego 7-7,5 tys. lat temu. Przyroda skutecznie bilansowała swoje emisje i absorpcje tak, że miały one zawsze wynik zerowy. Energia cieplna, i ta przychodząca (widzialna) od Słońca ku Ziemi, i ta wychodząca (w podczerwieni) od Ziemi w kosmos w bardzo harmonijny sposób równoważyła się tak, że nie było jej ani za dużo, ani za mało w systemie klimatycznym. Nie było wówczas nadwyżki antropogenicznej w postaci nadmiaru dwutlenku węgla. Owszem przed 250 laty, drobne wahania występowały, miały one jednak związek z temperaturą, a nie koncentracją CO2.

Atmosfera przed wybuchem rewolucji przemysłowej, ani wcześniej w holocenie, nie była przeładowana nigdy jak dziś nadmiarem dwutlenku węgla. Możliwe, że koncentracja CO2 oscylowała przez całe 12 tys. lat pomiędzy 278 a 280 ppm. Ale ani więcej, ani mniej. Tuż przed rozpoczęciem spalania pierwszych paliw kopalnych w Anglii w drugiej połowie XVIII wieku, panowała wówczas tzw. Mała Epoka Lodowa, w której temperatura była niższa od dzisiejszej o 1-1,4 stopnia Celsjusza. A więc, glob ziemski był dość mocno wychłodzony. Przynajmniej półkula północna. Najzimniej jednak w całym holocenie było w pierwszej połowie XVII wieku. Co też mocno wpłynęło na to, że zanim globalne ocieplenie dało znać o sobie, Ziemia musiała wyjść z cienia Małej Epoki Lodowej, a Słońce nieco wzmocnić swoją aktywność.

Dopiero w drugiej połowie XIX wieku było to bardzo widoczne (według badań proxy, np. z rdzeni lodowych), gdy koncentracje CO2 urosły o kilka ppm, do około 285 ppm. To właśnie wtedy, jeszcze o tym w ogóle nie wiedzieliśmy, świat zaczął się ocieplać na naszą niekorzyść.

Bilans dodatni emisji CO2, czyli nałożenie się antropogenicznych emisji na naturalne emisje i absorpcje

Dziś jest inaczej. Dziś, po ponad 200 latach, koncentracja dwutlenku węgla już przekroczyła 400 ppm. Jeśli chodzi o miesięczne emisje, np. w maju tego roku było aż ponad 407 ppm. Choć miesięcznie występują widoczne fluktuacje, wiosną i latem jest mniejsza koncentracja dwutlenku węgla (roślinność o wiele więcej absorbuje CO2), a jesienią i zimą większa (roślinność o wiele mniej absorbuje CO2), to i tak trend roczny jest taki, że cały czas ona nieubłaganie pnie się w górę. I taki proceder nasila się już od drugiej połowy XVIII wieku aż do dziś.

Naturalne emisje i absorpcje zostały skutecznie zakłócone przez nasze tylko i wyłącznie emisje. Być może problem by nie istniał gdybyśmy również pochłaniali własne emisje. Ale niestety ludzkość na ten pomysł nie wpadła, bo była nieświadoma przez prawie 200 lat, że czyhają na nią bardzo groźne w skutkach zagrożenia. Ten sam los oczywiście spotyka wiele innych gatunków.

Dziś świat się ociepla coraz szybciej. To jest właśnie ta, niezrozumiała dla gigantycznej ludzi na świecie, nadwyżka naszych antropogenicznych emisji pochodzących ze spalania paliw kopalnych, produkcji cementu, wylesiania i osuszania obszarów bagiennych na naszej kuli ziemskiej.

Nadwyżka. Te tylko małe 5 %, w porównaniu z ogromnym procentem 95 %, jaki oferuje nam natura. Ale co?! Jeszcze raz powtórzę. Przyroda, i emituje, i absorbuje te emisje. Bilans wychodziłby na zero, ale został mocno zakłócony 250 lat temu, a przynajmniej 150 lat temu przez nas. Przede wszystkim przez naszą niepohamowaną miłość do paliw kopalnych.

Czemu jesteśmy tacy bierni, zachowawczy i krótkowzroczni?

Czy w końcu obudzimy się z tego marazmu i ogłupienia w jaki nas wpędzają dezinformacje, oszustwa i manipulacje think tanków, lobby węglowego i naftowo-gazowego sponsorowanych przez największe paliwowo-energetyczne koncerny świata, zwłaszcza przez ExxonMobil i Koch Industries?

Czy otworzymy sobie oczy poprzez dociekliwe przeczytanie wielu łatwo podanych informacji na temat fizyki klimatu i antropogenicznych zagrożeń klimatycznych na portalach naukowych, w książkach naukowych, poprzez wysłuchanie naukowców w programach radiowych oraz obejrzenie ich wykładów i wywiadów w programach telewizyjnych?

Czy wreszcie w końcu zadamy sobie pytanie. Dokąd zmierza ludzkość trzymając się kurczowo wyczerpujących się w zastraszającym tempie surowców energetycznych, takich jak ropa, węgiel i gaz, przez które tylko jest coraz silniej zanieczyszczane środowisko naturalne i coraz silniej ocieplający się klimat ziemski?

Czemu nie zastąpimy tych brudnych i toksycznych paliw kopalnych czystą energią odnawialną pochodzącą od słońca, wiatru, wody, biomasy? Jeśli czegoś nie widzimy na własne oczy, to czemu jesteśmy tacy ułomni by nie uwierzyć naukowcom co mówią nam, którzy widzą za pomocą urządzeń w podczerwieni, że gazów cieplarnianych i energii termicznej gromadzi się coraz więcej w systemie klimatycznym Ziemi i że jest to bardzo niebezpieczne dla wszystkich organizmów ziemskich, przynajmniej dla tych, które wdychają tlen i wydychają dwutlenek węgla oraz wdychają dwutlenek węgla i wydychają tlen?

http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-dwutlenek-wegla-emitowany-przez-czlowieka-nie-ma-znaczenia-31?t=2

Autor: Jacek Baraniak

Jestem z zamiłowania i z wykształcenia ekologiem, ale tylko z pasji miłośnikiem klimatologii. Obie nauki w szczególny sposób są podobne do siebie, gdyż ludzkość wywiera szczególny wpływ na Ziemię w obrębie tych dwóch dziedzin nauki. Dokonuje destrukcji zarówno względem środowiska przyrodniczego, jak i klimatu naszej planety. W szczególności obu tym dyscyplinom naukowym poświęcony jest ten blog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: