Emisje dwutlenku węgla ze źródeł naturalnych w niedalekiej przyszłości spotęgują natężenie globalnego ocieplenia

Emisje CO2 z wielu źródeł naturalnych

Wraz ze wzrostem temperatur i koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze czeka nas jeszcze jedna niemiła niespodzianka, o której mało co sobie zdajemy sprawę. Emisje CO2 ze źródeł naturalnych.

  • z roślin narażonych na gigantyczne susze i upały oraz brak wody i składników pokarmowych
  • z gleb coraz bardziej wyjałowionych i przesuszonych przy ekstremalnie rosnących temperaturach
  • z wysuszanych i degradowanych torfowisk
  • z rozkładu materii organicznej, która w wyższych temperaturach jest bardziej podatna na emisje CO2
  • z naturalnych pożarów, spowodowanych oczywiście przez rabunkowe wylesienia i wyjałowienia gleb oraz przez wpływ postępującego globalnego ocieplenia
  • z wiecznej zmarzliny na Syberii, w Tybecie, w Kanadzie i na Alasce, gdzie następują coraz szybsze emisje dwutlenku węgla.
  • z oceanów i mórz (na razie więcej one pochłaniają CO2 niż emitują)

Wpływ emisji dwutlenku węgla z liści roślin w odpowiedzi na stres fizjologiczny

Z reguły wśród wielu ludzi nie rozumiejących skomplikowanych zawirowań z dynamicznymi zmianami klimatu, pokutuje bardzo mylny obraz zachowania roślin w ocieplającym się świecie. Niestety fotosynteza będzie jedynie tylko tam wzmożona u roślin, gdzie nie zabraknie im wody i składników pokarmowych w gruncie. Rosnące temperatury i koncentracje CO2 w zawrotnym tempie przyczyniają się jednak do wielu lokalnych i regionalnych wysuszeń siedliskowych. Dlatego też w takich warunkach rośliny są najczęściej narażone na choroby, ataki patogenów, szkodników i pasożytów oraz po prostu na skrajne wyczerpanie prowadzące do ich usychania i więdnięcia.

Tak więc, rośliny, które uważamy powszechnie za źródła absorpcji CO2 w dobie silnie ocieplającego się świata staną się w przyszłości zaawansowanymi emitentami. Wpływ na to będzie miało wiele czynników. Podstawowym będzie nagminnie występujący niedobór składników odżywczych, takich jak azot i fosfor. Bez nich rośliny będą przechodzić ogromny stres fizjologiczny. Najczęściej będzie miał on miejsce przy także bardzo słabym dostępie do wody. A skumulowane działanie braku wody i składników pokarmowych (nutrientów), przy jednocześnie bardzo wysokich temperaturach, będzie jedną z głównych przyczyn niewydolności roślin, które zamiast w dużej ilości absorbować dwutlenek węgla zaczną go po prostu emitować.

Rosnące emisje dwutlenku węgla z rozkładu materii organicznej

Rozkład materii organicznej przy wysokich temperaturach i koncentracjach dwutlenku węgla będzie w przyszłości wielokrotnie szybszy niż dziś, w jeszcze względnie niższych temperaturach. Dotychczas nie zaobserwowano aby rozkładające się ciała roślin i zwierząt mogły wpływać znacząco na emisje CO2 do atmosfery. Zapewne te procesy już mają miejsce, w szczególności w obszarach skrajnie suchych, gorących i pustynnych. Na pewno to będą jedne z najbardziej ekstremalnych emisji w przyszłości, w szczególności po rozkładzie materii organicznej składającej się z obumarłych roślin. Dziś dużą rolę w tychże procesach odgrywają dżdżownice przy emisji CO2 z użyźnionych gleb.

Emisje CO2 ze zdegradowanych i przesuszonych torfowisk i innych ekosystemów o charakterze bagiennym. Wpływ człowieka i globalnego ocieplenia

Duży udział w emisji dwutlenku węgla z torfowisk i innych bagiennych ekosystemów ma sam człowiek. Prowadząc prace melioracyjne niejednokrotnie silnie wysusza i odwadnia siedliska bagienne, które zgromadziły w sobie dość pokaźną liczbę dwutlenku węgla. Takie ekosystemy są bardzo wrażliwe na zgromadzony budżet węglowy. Odwodnienie i wysuszenie prowadzi do ogromnych emisji dwutlenku węgla. W świecie coraz szybciej ocieplającym się takie procesy będą zachodziły coraz częściej i w coraz większej ilości.

W tajdze i w tundrze syberyjskiej, kanadyjskiej i alaskańskiej symptomy ocieplenia są najbardziej widoczne, gdyż tam temperatura jest jedną z najwyższych na świecie. Wiele obszarów z rozległymi torfowiskami jest już dziś ogromnymi emitentami CO2. I te procesy z roku na rok będą nasilać się jeszcze bardziej, a w przyszłości mogą być bardzo niebezpieczne.

Bardzo groźne emisje dwutlenku węgla i metanu z wiecznej zmarzliny

W obecnych czasach przy niepohamowanym wzroście temperatury globalnej, wieczna zmarzlina ulega coraz gwałtowniejszemu topnieniu, co z kolei staje się coraz częściej przyczyną emisji, zarówno dwutlenku węgla, jak i metanu. Oba gazy są głównym czynnikiem powodującym stopniowe ocieplanie się rejonów subarktycznych na Alasce, w północnej Kanadzie i na dalekiej Syberii oraz, co ciekawe, w odległym, na południe od granic Rosji, Tybecie.

W przyszłości, to właśnie te źródło emisji będzie stanowiło poważne zagrożenie dla stabilności naszego klimatu. Będzie to oczywiście miało kolosalny wpływ na zachowanie i adaptację, a także migracje wielu gatunków roślin i zwierząt z niższych szerokości geograficznych w kierunku biegunów.

Coraz częstsze niebezpieczne emisje spowodowane przez pożary, których przyczyną jest właśnie globalne ocieplenie

Już coraz częściej w wielu regionach Ziemi występuje coraz więcej pożarów w miejscach, w których nie było od dłuższego czasu intensywnych i długotrwałych opadów deszczu. Takimi obszarami na naszej planecie są przede wszystkim suche typowo pustynne ekosystemy Australii. Również coraz częściej występują one w tajgach Rosji i Kanady. W pierwszym kraju pożary spustoszyły w 2015 roku obszary wokół najgłębszego jeziora na świecie Bajkału oraz w 2016 roku pojawiły się na Kamczatce. W Kanadzie pożary szalały bardzo długo w prowincji Alberta, w której spłonęło nie tylko ogromna liczba drzew w tajdze, ale również wiele domów w pobliskich miasteczkach i wsiach.

Również bardzo spektakularnie ogień rozprawił się z indonezyjskimi wyspami Borneo i Sumatra, na których, notabene, ludzie wycięli ponad 60 % dżungli tropikalnej, po to tylko aby posadzić na ogromnych obszarach monotonne plantacje palmy olejowej w celu gospodarczym do produkcji biopaliw. Warto jeszcze dodać, że w 2015 roku szalało najpotężniejsze w historii pomiarów El Nino, które zaburzyło w gigantyczny sposób procesy pogodowe w południowo-wschodniej Azji, w Australii i Oceanii. Zamiast naturalnych, wilgotnych opadów równikowych podczas trwania tej anomalii klimatycznej, pojawiły się ekstremalne i nienaturalne susze, upały, no i gigantyczne pożary.

Z pewnością tego typu żywiołów, jak pożary, na Ziemi zainicjowanych naturalnie będzie coraz więcej. Przyczyną tego wszystkiego jest oczywiście coraz szybszy wzrost globalnej temperatury i koncentracji dwutlenku węgla.

W gwałtownie ocieplającym się świecie większe emisje z oceanów wystąpią na pewno w przyszłości

Dziś oceany coraz ekstremalniej się zakwaszają i odtleniają. Ocieplanie się ich oczywiście także następuje, ale nie jest jeszcze tak ogromne. I nie zachodzi jeszcze na tak wysoką skalę, zwłaszcza na wyższych szerokościach geograficznych, gdzie są wody chłodniejsze. A wody chłodniejsze więcej absorbują dwutlenku węgla niż emitują.

Zupełnie inaczej jest w wodach równikowych. Tam w wodach, ogrzanych o 3 stopnie Celsjusza, występują o wiele większe emisje CO2 do atmosfery. Choć rafy koralowe właśnie z powodu zakwaszenia i ocieplenia wymierają. Z tego wynika, że w bilansie węglowym mniejsze ilości pochłanianego dwutlenku węgla, niż emitowanego, przez oceany równikowe, również skutecznie niszczą ekosystemy raf koralowych.

W każdym razie, emisje z oceanu do atmosfery, wraz z coraz większym wzrostem temperatur w przyszłym świecie, będą znacznie większe od absorpcji. I ten trend będzie postępował coraz mocniej.

Naturalne źródła emisji dwutlenku węgla w synergii z antropogenicznymi, pochodzącymi ze spalania paliw kopalnych i wylesiania

To nas czeka w coraz szybciej ocieplającym się świecie. Mało kto wie o tym, ale oprócz tego co emituje człowiek, da o sobie znać z całą swoją mocą również natura. Im szybciej i gwałtowniej będą rosnąć temperatura globalna i koncentracja dwutlenku węgla na Ziemi, tym szybciej i gwałtowniej spodziewajmy się podwójnego uderzenia ocieplenia. Z emisji ludzkich, i z emisji naturalnych.

Aż trudno sobie wyobrazić co to tak naprawdę będzie, ale gdy stopnieje całkowicie lód w Arktyce będzie to już sygnał, że przyroda dołączy do nieprzewidywalnej ludzkości by emitować do atmosfery jeszcze więcej dwutlenku węgla. A gdy będzie mało, to po kilku dekadach dołączą pewnie dodatkowe źródła gazów cieplarnianych – metanu. A może także podtlenku azotu. Przy obecnym scenariuszu RCP8.5 (business-as-usual) wszystko jest możliwe.

http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/dodatkowe-emisje-ze-zrodel-naturalnych-a-przyszla-zmiana-klimatu-109

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,397670,udzial-dzdzownic-w-emisjach-dwutlenku-wegla-z-gleb—przeszacowany.html

http://www.chronmyklimat.pl/wideo/nauka-o-klimacie/wieczna-zmarzlina-tykajaca-klimatyczna-bomba

Autor: Jacek Baraniak

Jestem z zamiłowania i z wykształcenia ekologiem, ale tylko z pasji miłośnikiem klimatologii. Obie nauki w szczególny sposób są podobne do siebie, gdyż ludzkość wywiera szczególny wpływ na Ziemię w obrębie tych dwóch dziedzin nauki. Dokonuje destrukcji zarówno względem środowiska przyrodniczego, jak i klimatu naszej planety. W szczególności obu tym dyscyplinom naukowym poświęcony jest ten blog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: