Geoinżynieria – szaleństwo zdesperowanej ludzkości

Geoinżynieryjne pomysły

Naukowcy dwoją się i troją co by tu zrobić żeby zmniejszyć koncentrację gazów cieplarnianych, zwłaszcza dwutlenku węgla, którego przybywa coraz więcej w atmosferze i w oceanach. Wiadomo już, że gdybyśmy od jutra przeszli w 100 % na OZE, to i tak koncentracja ta rosłaby nadal, przynajmniej z 3-4 dekady. Potem, gdzieś około połowy wieku, ustabilizowałaby się może na dekadę, dwie i za jakiś czas potem stopniowo bardzo leniwie spadałaby. Jednak nie powinniśmy wówczas dopuścić do tego by cały czas spadała, zwłaszcza poniżej 350 ppm.

Zamiast walczyć o to by jak najszybciej rezygnować z paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, to część naukowców zaprzedała swe dusze geoinżynieryjnym projektom. Jest to absolutnie niedopuszczalne względem Ziemi, gdyż nieprzewidziane są skutki eksperymentu dokonanego na Ziemi. Wielu zwolenników tych niepokojących pomysłów w jawny sposób ignoruje świat biosfery, który również kształtują lub uczestniczą w nim ludzie.

Paradoks jest ogromny. Obecne spalanie paliw kopalnych opóźniło maksymalnie nadejście kolejnej epoki lodowcowej. Ekliptyka względem orbity Ziemi nachyla się tak, że gdyby nie było cywilizacji przemysłowej to byśmy powoli zmierzali ku znacznie większemu ochłodzeniu, a więc ku następnemu glacjałowi. Jednak oszukaliśmy geologię i astronomię, dzięki właśnie intensywnym emisjom gazów cieplarnianych antropogenicznego pochodzenia. Koncentracja dwutlenku węgla wraz z globalną temperaturą nieubłaganie rosną i pną się w górę. Co robić?!

Naukowcy rozważają najbardziej ekstremalne teorie mitygacji zmianom klimatycznym i postępującemu globalnemu ociepleniu gdyby polityka dekarbonizacyjna narodów świata zawiodła. Jednak czy czasem nie igramy z ogniem?! Geoinżynieria to ostateczny rozpaczliwy akt części zdesperowanej naukowców, w którym celowo byśmy zmienili skład atmosfery i oceanów tak by przywrócić względny poziom koncentracji sprzed co najmniej pół wieku temu. Ale czy sztuczna ingerencja nasza w naturalny, bardzo złożony i skomplikowany układ klimatyczny nie wprowadziłaby czasem bardzo poważnych zaburzeń systemowych?!

Jak to sobie wyobrażamy wszyscy?! Optymalnym stężeniem dwutlenku węgla w atmosferze byłoby 350 ppm, jak to było pod koniec lat 80 XX w. Tyle, że musiałoby to być stabilne. Koncentracja nie mogłaby ani mocno wzrosnąć ani z powrotem opaść. Bo z jednej i z drugiej strony czyha na nas zagrożenie. Myśląc o tym aby świat się nie ocieplał za bardzo, powinniśmy też mieć świadomość aby świat za bardzo nie wychładzał się. Bo co by się stało gdyby, przy założeniu, że wkrótce potem wyzerujemy emisje gazów cieplarnianych, coś nawaliło w systemie klimatycznym i koncentracja z 350 ppm zaczęłaby gwałtownie spadać do 280 ppm albo poniżej. A takie coś nam może grozić jeśli będziemy manipulować systemem klimatycznym.

Wychwytywanie CO2

Jeśli rozpoczniemy na szerszą skalę absorbować dwutlenek węgla z atmosfery i z oceanów może grozić to nam rozmontowaniem systemu klimatycznego. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak zachowa się klimat gdy będziemy zmniejszać koncentrację dwutlenku węgla  za pomocą chociażby instalacji CCS. Urządzenia te mają za zadanie wychwytywanie cząsteczek dwutlenku węgla i ich składowanie w specjalnych komorach podziemnych. Takie pomysły zresztą są już wprowadzane w pewnych miejscach na Ziemi. Nawet jeśli wychwytywanie CO2 z atmosfery nie stanowiłoby żadnego problemu, to i tak istnieje dość poważny problem ze składowaniem tego gazu. Podobnie jak mamy obecnie problem ze składowaniem odpadów radioaktywnych. A więc, co zrobimy z nagromadzonym, schwytanym z atmosfery dwutlenkiem węgla?!

Przygaszenie Słońca

Jakie to pomysły mają dla nas ludzkości ci geoinżynierowie? Jednym ze spektakularnych i najbardziej nagłaśnianych oraz ryzykownych jest przygaszenie Słońca. Naśladując wulkany o takiej mocy jak Pinatubo (tzw. Opcja Pinatubo), chcą do atmosfery, z samolotów lub z długiego węża utrzymywanego przez balony napełnione helem, wtłoczyć do stratosfery ogromne ilości cząsteczek siarczanów, które będą odbijać promieniowanie słoneczne z powrotem w kosmos oraz chcą z wież nadmorskich lub flot statków rozpylić w powietrzu wodę morską w celu rozjaśnienia chmur. Zarówno, białe cząsteczki siarczanów, jak i powierzchnie chmur silnie odbijają promienie słoneczne. Niestety nikt z tych entuzjastów geoinżynierii nie pomyślał jakie to będzie miało skutki przygaszenie Słońca poprzez otoczenie wysoko w stratosferze warstwy siarczanów. Jest to niebezpieczny pomysł, w którym dwutlenek węgla w schłodzonej radykalnie Ziemi rozpuszczałby się w ogromnej ilości w oceanach.

Jeśli średnie szerokości geograficzne na tyle mocno oziębiłyby się przez wpływ sztucznych siarczanów w stratosferze, to mogłoby to zaburzyć bardzo poważnie system klimatyczny, w którym koncentracja dwutlenku węgla sztucznie mocno mogłaby się obniżyć do 280, a może nawet mniej ppm. Jedynie może dalej kontynuowane spalanie paliw kopalnych buforowałoby gwałtowny spadek koncentracji dwutlenku węgla. Trudno przewidzieć dalsze konsekwencje. Jeśli ludzkość przy okazji zrezygnowałaby na 100 % z paliw kopalnych, to mogłoby to grozić nawet nadejściem kolejnej epoki lodowcowej. Schładzanie w chmurach przez siarczany Ziemi mogłoby się okazać katastrofą klimatyczną, ale daleką od globalnego ocieplenia. Wprost przeciwnie moglibyśmy spowodować globalne ochłodzenie. Dlatego lepiej nic nie majstrować w systemie klimatycznym. Zwłaszcza w chmurach, których złożonej fizyki jeszcze za dobrze nie znamy. Nie wprowadzajmy wysoko do atmosfery naturalnych i sztucznych aerozoli wypuszczonych przez nas. Nie igrajmy z losem!

Należy też wiedzieć, że powtórnie wystąpiłoby wówczas globalne przyciemnienie (wcześniej było ono w latach 60-70, gdy ciężki przemysł zatruwał atmosferę na całym świecie w krajach rozwiniętych). Miałoby ono jednak zapewne inny przebieg niż pół wieku temu. Wtedy nie były jeszcze takie uciążliwe susze i powodzie jak dziś. Ogólnie rzecz biorąc, przygaszenie Słońca wpłynęłoby min. na zanik monsunów na Oceanie Indyjskim i Atlantyckim, co odbiłoby się niekorzystnie na gospodarkach krajów uzależnionych od nich. Podobnie niekorzystnie oddziałałoby to na ekosystemach. Tego typu eksperymenty manipulacji klimatem szeroko odbiłyby się ujemnym echem w wielu rejonach świata. Najdotkliwsze susze dotknęłyby rejonów Sahelu w Afryce, Bliskiego Wschodu oraz Indii, a być może i Azji Południowo-Wschodniej i Australii, a nawet Amazonii i Karaibów. Przedłużający się okres bez dni deszczowych przyniósłby niewymierne straty w rolnictwie, a w najgorszych przypadkach głód i śmierć wielu ludzi uzależnionych od przeważnie regularnie występujących monsunów. Mało się też ktoś zastanawia ze zwolenników geoinżynierii jakie to wywoła skutki w świecie flor i faun. Przecież słaby dopływ energii słonecznej bez żadnych wątpliwości wpłynie ujemnie na procesy fotosyntezy. Dwutlenek węgla to nie wszystko, ważne jest też Słońce dla roślin oraz dostęp do wody i nutrientów (składników mineralnych). Tak więc, szalony pomysł z przygaszeniem Słońca jest bardzo niebezpieczny. Co ciekawe, bardzo ochoczo i radośnie przyklaskują mu koncerny paliwowo-energetyczne i konwencjonalnie motoryzacyjne, gdyż dzięki temu będą mogli dalej bez skrupułów zanieczyszczać środowisko naturalne i emitować ogromne ilości gazów cieplarnianych do atmosfery i oceanów. A przecież chyba nie o to chodzi w walce z globalnym ociepleniem, prawda?!

Przyciemnienie toni oceanicznych i morskich

Kolejnym, równie szalonym pomysłem, zresztą już realizowanym eksperymentalnie, jest zasiewanie oceanów i mórz żelazem i manganem. Pierwiastkiem chemicznym, które jest swoistym paliwem do namnażania się biomasy fitoplanktonu, min. złożonego z cyjanobakterii i glonów. Przyrost tego fitoplanktonu ma służyć temu by wychwytywał jak największe ilości dwutlenku węgla, których nadmierne ilości (głównie antropogenicznego pochodzenia) trafiają do mórz i oceanów przyczyniając się do ich zakwaszenia. Pomysł niby dobry, ale z drugiej strony jednak szkodliwy, gdyż nadmierny rozrost alg i sinic hamuje dopływ energii słonecznej w głąb toni morskich i oceanicznych. W szczególności jest to mocno destrukcyjne w ekosystemach na szelfach kontynentalnych, na lagunach i atolach koralowych oraz przy samych wybrzeżach mórz i oceanów.

Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć, ale masowe zasiewanie żelazem i manganem może mieć kolosalny wpływ na zaburzenie całej równowagi w biosferze oceanów. Już dziś często słychać, że zazielenione, zamętnione i bardzo często odtlenione wody wielu wybrzeży oceanicznych przyczyniają się do zatruwania miejscowej fauny morskiej. Np. wiele waleni morskich jest wyrzucanych na brzegi oceanów. Gdyby naukowcy mieli we wszystkich oceanach na wielką potęgę rozmnożyć algi, a zwłaszcza toksyczne sinice, to wpłynęłoby to na bardzo poważne zaburzenie dużej ilości łańcuchów troficznych. W szczególności wywarłoby to bardzo ujemny skutek w pelagialu, gdzie występują gatunki jak delfiny, wieloryby, foki, żółwie morskie, które potrzebują dochodzącego promieniowania słonecznego do toni morskiej i oceanicznej.

Warstwa eufotyczna, to nie tylko fitoplankton, ale i również różnego rodzaju zooplankton unoszący się biernie tuż przy warstwie powierzchniowej wód morskich i oceanicznych. Trzeba sobie zdawać sprawę, że stanowią one pokarm dla wielu bezkręgowców, te z kolei dla mniejszych ryb. Te dla średnich. A te znowuż dla większych. A te większe dla bardzo dużych ryb (np. rekinów) oraz ptaków i ssaków. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że sztuczne pomnażanie biomasy fitoplanktonu może przyczynić się do nieznanych nam zaburzeń w ekosystemach, takich o jakich sobie jeszcze nie zdajemy sprawy. Wszelkie eksperymentowanie w nich na większą, totalną skalę może doprowadzić do przeżyźnienia oceanów i mórz. Zakwity sinic sprzyjają przecież odtlenianiu. Dlatego takie eksperymenty mogą doprowadzić w płytszych miejscach morskich i oceanicznych do stref beztlenowych, które i tak już pojawiają się w dobie globalnego ocieplenia. Tak więc, pomysł by uniknąć powiększania się areałów zakwaszenia w oceanach i morzach jest jednak chybiony.

Eksperymentowanie z globalnym nawożeniem żelaza i manganu oraz masową hodowlą w oceanach glonów mogłoby doprowadzić do katastrofy ekologicznej na niespotykaną skalę. Ponadto masowo pochłaniany dwutlenek węgla mógłby tak samo doprowadzić do niekontrolowanego spadku jego koncentracji w atmosferze, zwłaszcza gdybyśmy w tym samym czasie podjęli decyzję absolutnego wyzerowania emisji gazów cieplarnianych. Dlatego też możliwe, że i przy tym szalonym eksperymencie doprowadzilibyśmy Ziemię do takiej niebezpiecznej sytuacji, że groziłoby ochłodzenie Ziemi prowadzące nawet do kolejnej epoki lodowej.

Geoinżynieria – nowe szaleństwo entuzjastów wzrostu gospodarczego

Jest jeszcze wiele innych dziwacznych pomysłów wymyślonych przez zwolenników manipulacji klimatem, jak chociażby umieszczenie na orbicie okołoziemskiej ogromnych luster odbijających promienie słoneczne z powrotem w kosmos czy też rozłożenie na pustyniach gigantycznych białych folii, które by odbijały promienie kosmiczne od Ziemi w kosmos. Naukowcy będący zwolennikami manipulacji klimatycznych tylko czekają na sygnał od polityków, aby mogli wdrożyć swe równie szalone projekty geoinżynieryjne i wcielić się w bogów uzdrawiających nas i naszą planetę. Niestety to bardzo poronione pomysły, które mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. A poza tym jest to zbyt wygodnickie i usprawiedliwiające działania brudnego przemysłu paliwowo-energetycznego. A na to przyzwolenia nie powinno być wcale.

Tak więc, musimy myśleć o jak najszybszej eliminacji paliw kopalnych i jak najszybszym przechodzeniu na odnawialne źródła energii, gdyż świat z dnia na dzień wciąż ogrzewa się coraz szybciej. Geoinżynieria to nie jest rozwiązanie. To nie jest lek na uzdrowienie Ziemi, to my potrzebujemy leczenia. Uwolnić swoje umysły z zaczadzenia epoką przemysłową. A jedynym skutecznym lekarstwem jest zmiana naszych poglądów, abyśmy wyleczyli się z choroby zwanej wzrostem gospodarczym i naprawdę skłonili się ku zrównoważonemu rozwojowi (ekorozwojowi).

Paradoks jednak jest taki, dopóki są emisje gazów cieplarnianych z paliw kopalnych nie grozi nam katastrofalne wychłodzenie Ziemi. Jednak manipulując lokalnie, może jeszcze nie na ogromną skalę globalną, wychwytywaniem dwutlenku węgla z atmosfery, powinniśmy zdawać sobie poważną sprawę, że możemy w każdej chwili popełnić jakiś błąd i za dużo wchłonąć dwutlenku węgla, co z kolei może diametralnie zmienić skład atmosferyczny powietrza. Czy śpieszy nam się do kolejnego zlodowacenia?! Niech się zastanowią ci, którzy uważają się za ekspertów geoinżynierii. Tu nie może być żadnego błędu. A najlepiej po prostu zaniechać takich praktyk.

Czysty i bezpieczny ekologiczno-klimatyczny świat na wyciągnięcie ręki

Tu tkwi diabeł w szczegółach. W naszych konsumpcjonistycznych i hedonistycznych umysłach. Tylko wtedy zrozumiemy, że świat odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej, termomodernizacji i czystego środowiska naturalnego mamy na wyciągnięcie ręki, jeśli uwolnimy się od chęci posiadania i zawłaszczania oraz manipulowania procesami ekologicznymi i klimatycznymi. Wystarczy tylko zmienić mentalność i uwrażliwić naszą psychikę na piękno otaczającego nas świata. I przestać wspierać brudny przemysł i idee wzrostu gospodarczego oraz geoinżynierię. Czas obudzić się.

Atmosfera powinna samostanowić o sobie, a nie być zarządzana przez nas. Będąc rzekomymi „właścicielami” atmosfery staniemy się szybko jej ofiarami. Czy tego chcemy?! Pamiętajmy o koncentracji dwutlenku węgla i globalnej temperaturze również w drugą stronę. Eksperymentowanie i manipulowanie systemem klimatycznym w zmniejszaniu za wszelką cenę ilości dwutlenku węgla w atmosferze i w oceanach może grozić nam globalnym ochłodzeniem. Zastanówmy się logicznie. Dekarbonizacja jest jedynym sensownym rozwiązaniem i dynamiczny rozwój odnawialnych źródeł energii.

Końcowa refleksja na temat geoinżynierii

Na koniec, więc taka jedyna konkretna refleksja nasuwa się. Zróbmy wszystko aby doprowadzić do tego by każdy koncern paliwowo-energetyczny w każdym kraju i każdy mieszkaniec w każdym kraju przestawił się na energię z odnawialnych źródeł energii. I żeby każdy polityk w każdym kraju prowadził przyjazną środowisku naturalnemu i klimatowi politykę. Dekarbonizacja jest najskuteczniejszym rozwiązaniem aby powstrzymać ocieplanie klimatu. Wszelka ingerencja w system klimatyczny może go zaburzyć do tego stopnia, że zamiast ocieplenia może nas czekać ochłodzenie klimatu, w szczególności gdy jednocześnie będziemy zmieniać skład atmosferyczny gazów cieplarnianych oraz dokonywali dekarbonizacji. To się może na nas zemścić. Jeszcze dokładnie nie wiemy jak naprawdę funkcjonuje nasz system klimatyczny, dlatego w desperacji nie dokonujmy szalonych kroków, które mogą doprowadzić naszą cywilizację oraz życie innych gatunków na Ziemi do zguby.

Wszelkie eksperymentowanie ze schładzaniem Ziemi  może doprowadzić do bardzo silnego zmniejszenia nasłonecznienia i sztucznego ochłodzenia naszej planety, co z kolei może spowodować osłabienie monsunów na Oceanie Indyjskim i na Atlantyku, co z kolei doprowadzi do niekontrolowanych susz, upałów i pożarów.

Jedynym rozwiązaniem skutecznym jest odejście od paliw kopalnych i przejście na odnawialne źródła energii. Innego rozwiązania pod względem walki z globalnym ociepleniem nie ma.

https://www.scientificamerican.com/article/geoengineering-is-not-a-solution-to-climate-change/

https://www.theguardian.com/sustainable-business/blog/climate-science-geoengineering-save-world

http://www.natureworldnews.com/articles/12686/20150211/geoengineering-not-the-solution-to-climate-change.htm

http://www.chronmyklimat.pl/wiadomosci/nauka-o-klimacie/geoinzynieria-serwis-naprawy-klimatu-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia

Autor: Jacek Baraniak

Jestem z zamiłowania i z wykształcenia ekologiem, ale tylko z pasji miłośnikiem klimatologii. Obie nauki w szczególny sposób są podobne do siebie, gdyż ludzkość wywiera szczególny wpływ na Ziemię w obrębie tych dwóch dziedzin nauki. Dokonuje destrukcji zarówno względem środowiska przyrodniczego, jak i klimatu naszej planety. W szczególności obu tym dyscyplinom naukowym poświęcony jest ten blog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: